Już kilka razy byłam niedaleko wierzchołka Jonsknuten, ale zawsze jechaliśmy tam z dziećmi i z wózkiem, więc nie było szans by wspiąć się na sam szczyt. Dziś mi się to udało. Zosia z dziećmi jest w Gdańsku, a ja pomagam Jackowi pakować się przed przeprowadzką do Bergen. Dzisiejszy dzień przeznaczyliśmy na relaks i postanowiliśmy wspiąć się na szczyt Jonsknuten (904 m n.p.m.). Od parkingu trzeba przejść kawałek drogą szutrową, a potem to już kamienistą ścieżką pod górę. Momentami było ciężko, bo ścieżka stroma, a moja kondycja niewielka. Na początku drogi mija się wylot z jakiejś jaskini - wiosną wypływał z niej strumień, ale teraz wszędzie sucho, to i strumień wysechł. Po sylwetce Jacka widać, że wylot jest niski i ciasny więc trudno mówić o wejściu tam. Ścieżka z początku tylko stroma w środkowym odcinku robi się bardzo stroma, a wystające kamienie tworzą coś na kształt schodów z nierównymi stopniami. Zaczyna się ona mniej więcej na granicy lasów. Powyżej ciągnie się pas karłowatych krzewów z pojedynczymi, dziwnie powykręcanymi drzewami. Ten odcinek był trudny w drodze pod górę, ale przy schodzeniu stał się wprost karkołmny - czasmi zastanawiałm się, czy nie schodzić tyłem, jak po drabinie. Nad niewielkim wysokogórskim jeziorkiem ścieżka trochę się wypłaszcza i można trochę odetchnąć po mozolnej wspinaczce. Potem już pomiędzy skałami i po skałach droga prowadzi na szczyt. Na szycie niedaleko masztu antenowego znajduje się śmieszny domek, w którym wyłozone są zaszyty, aby każdy "zdobywca szczytu" upamiętnił swój wyczyn. Widoki z góry są wspaniałe. Ze wszystkich stron widać śródgórskie doliny i kolejne pasma gór za nimi. Bardzo wyraźnie widoczny jest Kongsberg, a dziś nawet widać było jezioro koło Darbu i fragment Drammen. Wprawdzie słońce schowało się, gdy byliśmy na szczycie ale z daleka widoczne były nasłonecznione doliny. Zimny wiatr zmusił nas do zejścia z wierzchołka i rozpoczęliśmy marsz w dół. Wbrew pozorom wcale nie łatwiejszy niz pod górę, a miejscami nawet trudniejszy. Oczywięcie całą wycieczkę dokumentowałam aparatem fotograficznym. Tu przedstawiam tylko niektóre z wykoanych zdjęć.
 |
Jacek penetruje wylot jaskini. |
 |
Ścieżka pod górę staje się co raz bardziej stroma. |
 |
Powykręcane drzewa dominują nad niskimi zaroślami . |
 |
Wznoszące się nad ścieżką skały budzą respekt. |
 |
Widok na jeziorka połozone przy drodze do Kongbergu> |
 |
W wysokogórskim jeziorku jak w lustrze odbijają się chmury i drzewa. |
 |
Do szczytu już nie daleko. |
 |
Porosty tworzą barwne kompozycje na skałach. |
 |
W dole widać Kongsberg. |
 |
Rzut oka w drugą stronę i znów jezioro. |
 |
Gdzieś między chmurami być może kryje się Gaustatoppen. |
 |
Piękny widok w kierunku pólnocnym. |
 |
Ścieżka w dół obok imponujących skał. |