piątek, 8 maja 2015

Bergen 2 - Fantoft stavkirke i Troldhaugen

Na zalesionym wzgórzu w dzielnicy Paradis w Bergen stoi drewniany kościółek klepkowy - Fantoft stavkirke. Jest to replika dwunastowiecznego kościoła przeniesionego do Bergen ze wsi Fortun nad Sognefjordem. Kościół postawiono w Bergen w dziewiętnastym wieku dodając do oryginału zdobione w smoki kalenice. Pod koniec XX wieku ta niewielka świątynia została podpalona przez członka blackmetalowego zespołu Burzum i splunęła doszczętnie. Fotografia spalonego kościoła znalazła się na okładce albumu tego zespołu. Kościół odbudowano na podstawie zdjęć i rycin, i obecnie znów można go podziwiać. Szkoda tylko, że współczesny Herostrates zniszczył świątynię istniejącą siedemset lat. Ścieżka do kościoła wspina się dość ostro w górę przez piękny stary las. Kościół z daleka widoczny jest wśród drzew. Piękna staronorweska budowla przyciąga wzrok nagradzając swym pięknem wysiłek włożony w podejście pod górę. 

Drogą przez stary las wspinamy się w kierunku starego kościoła klepkowego.

Kościół stojący na szczycie wzgórza z daleka majaczy wśród drzew.

Piękna konstrukcja klepkowa ukazuje mistrzostwo dawnych budowniczych i ich współczesnych naśladowców.

Smocze kalenice dodano do starej konstrukcji dopiero w XIX wieku, po przeniesieniu kościoła do Bergen.

Charakterystyczne dla norweskich kościołów podcienia otaczają Fatoft stavkirke z trzech stron.

Stare buki w lesie otaczającym kościół imponują swoimi rozmiarami.

Fantoft stavkirke w całej okazałości.

Jeszcze ostatni rzut oka na kościół z dołu i jedziemy dalej.
O ile do Fantoft stavkirke mogliśmy od domu Jacka dojść pieszo, o tyle do Troldhaugen trzeba było dojechać samochodem. Pojechaliśmy tam obejrzeć dom twórcy suity "Peer Gynt" (ze słynnym fragmentem "W grocie króla gór") - Edwarda Griga. Położony na stromym brzegu, ponad fiordem Nordasvetnet dom jest piękną, drewnianą budowlą. Otacza go naturalny ogród rozłożony na skalistym brzegu. Z góry rozciąga się piękny widok na fiord i okolice. Stromą ścieżką  można zejść na brzeg fiordu mijając po drodze grotę, w której pochowano kompozytora i jego żonę. Piękny dom i jego urocze otoczenie na pewno sprzyjały tworzeniu pięknej muzyki. W domu muzyka odbywają się często koncerty, ale my nie mieliśmy szczęścia uczestniczyć w takowym. Dom można zwiedzać ale nie wolno niczego w nim fotografować. Zachowało się w nim dawne wyposażenie. Na pewno warto było odwiedzić dom wspaniałego muzyka.

Dom Giega ma piękny kształt.

Także od strony ogrodu prezentuje się pięknie.

W tym małym domku nad fiordem Grieg najczęściej komponował.

Otoczenie domu Griega jest naturalne. Tylko miejscami można zauważyć ingerencję człowieka w jego piękno.

Takie widoki mógł podziwiać autor "W grocie króla gór".

Skały, woda i drzewa otaczają dom kompozytora.



W skale, na której stoi dom znajduje się grób twórcy i jego żony.

Nad fiordem.


Po drodze do Troldhaugen można podziwiać otaczające Bergen wzgórza i fiord oraz piękne, norweskie domy. Często te nowe nie  różnią się stylem i materiałami, z których je wykonano od starych. 






czwartek, 7 maja 2015

Bergen 1

Czas na podsumowanie ostatniej wizyty w Bergen. Tym razem odwiedziłyśmy Jacka razem z Krystyną. Miasto przywitało nas przysłowiową, "bergeńską pogodą" czyli deszczem. Takiej pogodzie sprzyja położenie miasta - nad fiordem, niedaleko od Morza Norweskiego, będącego pod znacznym wpływem Golfstromu. 


Ciepły prąd morski niesie ze sobą mnóstwo wilgoci, a położone za miastem góry zatrzymują ją nad miastem. W rezultacie miasto i okolice słyną z maksimum opadowego Europy. Ja do tej pory miałam szczęście - za każdym razem, gdy tam byłam więcej miałam dni słonecznych niż deszczowych. Tym razem pierwszy spacer po mieście był w deszczu, potem już zwiedzałyśmy miasto w słońcu podziwiając jego zabudowę, otaczające góry i fiord.
Bergen jest jednym z najstarszych miast Norwegii. Złożone zostało w XI wieku przez króla Olafa III pod nazwą Bjorgvin. Początkowa była to osada rybacko-kupiecka, ale miasto szybko nabierało znaczenia. W XIII wieku stanowiło już formalną stolicę Norwegi. Tu koronowano królów oraz miał swoją siedzibę biskup. Od połowy XIV do połowy XVI wieku w Bergen miała siedzibę hanzeatycka faktoria. Głównym towarem eksportowym Norwegii w tym okresie był suszony dorsz. Do połowy XIX wieku było to największe miasto i największy port Norwegii. W tym okresie był to też największy ośrodek naukowy i kulturalny kraju. Do dziś miasto posiada ogromne znaczenie - duży port z dostępem przez cały rok sprzyja rozwojowi Bergen. Obecnie jest drugie co do wielkości miasto Norwegii, prężnie rozwijające się dzięki wydobywanej spod dna morskiego ropie naftowej. Miasto rozłożyło się szeroko pomiędzy fiordem i przylegającymi do niego górami. W bezpośrednim sąsiedztwie miasta jest siedem wzgórz, z których najbardziej znane są Floyen i Urliken. Na pierwsze można wjechać kolejką naziemną, na drugie kabinową. Z obydwóch wzgórz można podziwiać szeroka panoramę miasta, a przy dobrej pogodzie na horyzoncie majaczy nie tak odległe morze. Miasto jest piękne i nowoczesne, ale najwięcej uroku dodaje mu stara zabudowa. Oto kilka fotek na potwierdzenie.
W deszczu miasto nie traci na uroku.

Mimo ulewy w Bergen 26 kwietnia odbywał się maraton. Część ulicy była zamknięta dla ruchu.

Fantoft Stavkirke pochodził z XII wieku. Został przeniesiony do Bergen znad Sognefjordu w XIX wieku. W 1992 roku został podpalony przez blackmetalowego muzyka Varga Vikernesa i doszczętnie spłonął. odbudowano go według starych zdjęć i rysunków w formie sprzed pożaru i od 1997 roku  znów można go oglądać. 

Takich pięknych domów w Bergen jest mnóstwo.

Troldhaugen - dom, w którym żył i tworzył Edward Grieg.

Vagen to kanał portowy w centrum miasta. Po drugiej stronie stara dzielnica handlowa - Bryggen. W wąskich drewnianych domkach połączonych drewnianymi chodnikami żyli i pracowali hanzeatyccy kupcy.


Muzeum Hanzy czeka na zwiedzających z atrakcyjną ofertą wystawienniczą.

Zrekonstruowane, drewniane domki Bryggen cieszą oko tubylców i przyjezdnych.

Domy często są bogato zdobione.

Katedra pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny z XII-XIII wieku zbudowana w stylu romańskim.

Szesnastowieczna wieża Rosenkrantza jest częścią starego zamku Bergenhus.

Na Vagen cumują liczne statki.

Sala Haakona IV położona w obrębie Bergenhus jest udostępniona do zwiedania.

Ze szczytu Foyen rozciąga się szeroka panoram miasta.

Skwer z ośmiokątnym stawem leży w centrum miasta.


Miasto urzeka uliczkami z przepiękna zabudową, zarówno drewnianą jak i murowaną.

Kamieniczki są pięknie odrestaurowane.

Kościół św. Jana leży na wzgórzu. Pięknie prezentuje się w perspektywie bergeńskiego deptaku.

Piękna altana na skwerku przy ośmiokątnym stawie.

Uliczka przy Uniwersytecie z uroczymi kamieniczkami.

Budynek Rektoratu Uniwersytetu w Bergen nie imponuje rozmiarami ale zachwyca piękna formą dopasowaną do otaczających go budynków.

Piękne domy i wzgórza lub fiordy w tle - to cała istota Bergen.

środa, 22 kwietnia 2015

Gien

Wciąż nie mogę się przyzwyczaić do tego, że Gienek już nie żyje. Przez ponad trzydzieści lat był obok mnie, a teraz nagle go nie ma. Pracuję przy komputerze i wydaje mi się, że siedzi w pokoju obok i jak zwykle rozwiązuje krzyżówkę. Zaraz zapyta o jakieś brakujące mu hasło albo przypomni o "dniówce" na piwo. Był tak długo, że teraz trudno przyzwyczaić się do jego braku. Nawet gdy leżał w szpitalu w całości absorbował moje myśli. Potem trzeba było zbyt wiele rzeczy załatwić, by był czas na myślenie. Dopiero teraz gdy wszystko się uspokoiło przychodzi czas na refleksje i uczucie pustki obok. Ten sam dom, ten sam pokój i tylko puste miejsce przy stole i milczący telewizor świadczą o zmianie jaka zaszła w moim życiu. Pogrzeb był tylko wstępem do obecnej pustki. Ceremonia choć piękna był bardzo smutna. Mały kościółek w Pzrywidzu po remoncie wygląda wspaniale, odnowione, zabytkowe organy nadawały uroczystości wzniosłego charakteru, a piękna, wiosenna pogoda podkreśliła tylko smutek rozstania. Było kilka momentów, które szczególnie chwyciły mnie za serce. Najpierw moment pożegnania przy trumnie - ostatnie spojrzenie na męża. Może nie połączyło nas płomienne uczucie, ale przez całe wspólne życie byliśmy sobie bliscy. Potem do kościoła weszła delegacja ze szkoły w Pomlewie. Gdy zobaczyłam dzieci ze sztandarem szkoły łzy same pociekły mi z oczu. Mowa dyrektorki z Przywidza też była wzruszając i nawet nie wiem, czy nie znająca Gienka osoba powiedziała wszystko czy też nie, bo nie byłam w stanie skupić się na tym, o czym mówiła. Jednak najbardziej niesamowity moment przeżyłam, gdy spomiędzy ułożonych przy mogile kwiatów wyfrunął motyl. Niby nic wielkiego - wiosna, ładna pogoda, kwiaty więc motyl był tam jak najbardziej na miejscu, ale jednocześnie była w tym jakaś metafizyka. Na pewno już zawsze cytrynek będzie kojarzył mi się z Gienkiem.

piątek, 3 kwietnia 2015

Życzenia



Znalezione obrazy dla zapytania kurczak wielkanocny gif


Dwa króliki w koszu siedzą i rzeżuchę sobie jedzą, 
Baran w szopie zioło pali, pewnie zaraz się przewali. 
Ksiądz za stołem już się buja.
Wesołego Alleluja!!!

Wszystkim czytelnikom życzę zdrowych, radosnych i pogodnych świąt.




czwartek, 12 marca 2015

Schab zawijany z pieczarkami

Gdy nie wiem, co zrobić na obiad, robię przegląd lodówki i kombinuję, do czego można wykorzystać znalezione składniki. Dziś znalazłam ok. kilograma schabu, jakieś 30 dag usmażonych pieczarek, szynkę dojrzewającą w plastrach (9 plasterków) oraz 20 dag gotowanego boczku. Postanowiłam zrobić z nich zawijaniec. Schab rozcięłam na plaster grubości ok. 1 cm, oprószyłam mieszanką soli z pieprzem i ziołami prowansalskimi, ułożyłam na tym plasterki szynki, pokrojony w dość grube słupki boczek i pieczarki. Wszystko zawinęłam w roladę i brzegi spięłam wykałaczkami. Wszystko ułożyłam w naczyniu żaroodpornym wysmarowanym oliwą, z wierzchu posmarowałam oliwą i wstawiłam do nagrzanego do temperatury 200 stopni piekarnika. Po dwóch godzinach przykryłam z wierzchu folią aluminiową, żeby się nie przypaliło i po zmniejszeniu temperatury do 160 stopni piekłam jeszcze pół godziny. Danie główne było gotowe. Zaplanowała, że podam je ziemniakami i z warzywami z patelni. Polecam - jest smaczne.

Wyszukane w lodówce składniki nie prezentują się zbyt imponująco.
Rozcięty na jeden duży płat mięsa schab, oprószony solą z przyprawami.

Wszystkie składniki ułożone, można zwijać.

Rolada gotowa do pieczenia.

I już upieczona. Czyż nie wygląda apetycznie.




środa, 11 marca 2015

Thor Heyerdahl

Po raz pierwszy spotkałam się z Thorem Heyerdahlem czytając jego opis wyprawy na "Kon-Tiki". Miałam wtedy naście lat i zafascynowała mnie idea współczesnego sprawdzania możliwości starożytnych cywilizacji. Potem sięgnęłam po "Aku-Aku" i miałam okazję prześledzić wraz wraz z Heyerdahlem i jego ekipą sposób stawiania wielkich posągów na Wyspie Wielkanocnej. Obie książki stanowią wspaniałą lekturę pobudzającą wyobraźnię. Gdy Heyerdahl wyruszył w kolejną podróż. tym razem na statku "RA" z zapartym tchem śledziłam doniesienia prasowe i bardzo zasmucił mnie fakt, że pierwsza wyprawa skończyła się fiaskiem. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy "RA II" po wyruszeniu z Maroka dotarła do Barbadosu. Miałam nadzieję, że podobnym sukcesem skończy się wyprawa łodzi "Tygrys", ale przeszkodziły w niej warunki polityczne panujące pod koniec lat siedemdziesiątych na Bliskim Wschodzie. Thor Heyerdahl był zawsze dla mnie przykładem człowieka wprowadzającego marzenia w czyn. Jako naukowiec praktycznie sprawdzał własne teorie i udowadniał, że mogą być słuszne pokonując wszelkie przeszkody i wytrwale dążąc do wytyczonego celu. Nie zastanawiał się jacy kosmici postawili posągi na Wyspie Wielkanocnej tylko w towarzystwie kilku przyjaciół udowodnił, ze nie było to problemem dla mieszkańców wyspy. Aby udowodnić, że Polinezję zasiedlali nie tylko Azjaci, ale i mieszkańcy Ameryki Południowej na zbudowanej z balsy tratwie wyruszył z pięcioma towarzyszami z Peru w kierunku zachodnim i dodarł do Taumotu. Wykazał w ten sposób, że dla starożytnych Peruwiańczyków podróże oceaniczne były możliwe. Wyruszając na "RA" na Atlantyk udowodnił, że starożytni Egipcjanie w swych papirusowych łodziach mogli przepłynąć ten ocean i jeszcze przed Wikingami i Kolumbem dotrzeć do Ameryki. Ucieszyłam się, gdy mogłam odwiedzić w Oslo Muzeum Thora Heyerdahla i naocznie przekonać się jak niewielkimi jednostkami były jednostki, którymi pływał. Jeszcze bardziej wzrósł mój podziw dla odwagi i determinacji Heyerdahla w dążeniu do wyznaczonego celu. Ekspozycja w Muzeum jest bardzo interesująca, bo oprócz historycznych już jednostek, na których pływał Heyerdahl można tam podziwiać dokumentacje fotograficzną z jego wypraw, trasy jego wędrówek i zebrane eksponaty. A oto kilka zdjęć z Muzeum, na zachętę dla wszystkich, którzy wybierają się do Oslo lub w jego okolice. 

Ra II w pełnej krasie.

Ra II płynie ku zachodzącemu słońcu. Ekspozycja w Muzeum jest bardzo piękna.

Trasa rejsu "Kn-Tiki". Dzieki licznym zdjęciom i opisom można dokładnie poznać działalność Heyerdahla.

Pokład Kon-Tiki z pełnym wyposażeniem.

Tu widoczna jest konstrukcja tratwy z balsy.

Eksponaty wystawiane są w sposób imitujący rzeczywiste warunki żeglugi.

Działania Heyerdahla na Wyspie Wielkanocnej ukazano na licznych fotografiach i planszach poglądowych.



wtorek, 3 marca 2015

Roksolana - Hürem

Od pewnego czasu Telewizja Polska nadaje serial turecki "Wspaniałe stulecie". Gienek ogląda prawie każdy odcinek dwa razy - popołudniu i rano następnego dnia. Ja siedząc przy komputerze słucham i ogarniam sens całości. Ze wszystkich postaci zdecydowanie najciekawsza jest postać nałożnicy, potem żony sułtana Sulejmana Wspaniałego - Hirem. Postać ta zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam poszukać informacji na jej temat. W naszych czasach to żaden problem, bo w Internecie jest wszystko, a i chyba w związku z serialem jest bardzo dużo informacji zarówno o sułtanie Sulejmanie, jak i o jego kobietach, z Hirem na czele. 

Sułtanka Roksolona: Róża Kipczaku
Sułtanka Roksolana -zdjęcie ze strony historia. fokus.pl

Źródła podają, że Roksolan (w haremie nazywana Hirem) była Rusinką spod Lwowa, córką popa w dzieciństwie porwaną przez Tatarów w jasyr i w młodości, po odpowiedniej edukacji, sprzedaną do sułtańskiego haremu. Nie wiadomo kiedy została muzułmanką, ale ten fakt znacznie ułatwił jej karierę. Była zdecydowana nie pozostać jedną z wielu nałożnic w haremie i potrafiła wytrwale dążyć do celu. Roksolana choć może nie była skończoną pięknością, miała w sobie coś, co przyciągnęło uwagę sułtana. Miłość sułtana do Róży Kipczaku (tak ją nazywał) była na pewno wielka skoro zrezygnował dla nie z innych kobiet (a miał ich wiele w haremie do wyłącznej dyspozycji). Zakochany sułtan pisał dla sułtanki Hirem wiersze, często z nią korespondował, a ona w zamian dała czworo dzieci - trzech synów i ukochaną córkę Mihrimah. Roksolana w przeciwieństwie do innych kobiet w haremie miała wpływ na politykę sułtana i na zawsze zmieniła podejście sułtańskiego dworu do jego najważniejszych kobiet. Nie chciała być jedną z wielu i wytrwale dążyła do osiągnięcia celu. Nie chciała także by jej dzieci zostały, zgodnie z tradycją osmańskiego dworu zamordowane przez starszego brata - syna Mahidevran, wcześniejszej nałożnicy sułtana. Zdecydowana była zapewnić sukcesję jednemu z nich i wytrwale dążyła do tego celu. Faktem jest, że Sulejman Wspaniały nie toczył wojny z Polską i niektórzy historycy dopatrują się tu wpływu Roksolany, a ona sama korespondowała z królową Boną i Zygmuntem Augustem. Hirem doskonale radziła sobie pośród dworskich intryg i zawsze wypływała na powierzchnie. Zdobyła sobie wiele uznania wśród poddanych gdyż ufundowała wiele budowli publicznych. Jako pierwsza kobieta odważyła się na ufundowanie meczetu Sulejmana. Była też inspiratorką i sponsorką całego kompleksu Haseki Sultan (obok targu niewolnicami) zawierającym szkołę, szpital (istnieje do dziś), bibliotekę, hamam czyli łaźnię. Była też fundatorką kuchni dla ubogich obok meczetu Ayasofia. Zdecydowanie wyróżniała się spośród mieszkanek haremu i ambitnie dążyła do wyznaczonego celu - być jedyną dla sułtana i nie zginąć w tłumie. Myślę, że filmowa Hirem ma w sobie coś z tej prawdziwej. W tamtych czasach i w tamtym miejscu trzeba było być bardzo silną kobietą, żeby nie zginąć wśród dworskich intryg i samemu trzeba było umieć dobrze intrygować. Hirem osiągnęła swój cel - jeden z jej synów został następcą Sulejmana Wspaniałego (ale to już bardzo nieciekawa historia),  a ona była ukochaną jego żoną.

Sulejman wspaniały - portret ze strony pl. wikipedia.org

To dla niej napisał między innymi ten wiersz.

Tronie w moim samotnym schronieniu, moje bogactwo, miłości moja, mój księżyca blasku!
Mój najszczerszy przyjacielu, powierniku, moje istnienie samo, mój padyszachu urody, mój Sułtanie,
Życie moje, istnienie moje, czasie mego żywota, moje wino młode, moje niebo,
Mój dniu wiosenny, moja miłości o radosnej twarzy, mój jasny dniu, moje kochanie, śmiejący się płatku różany.
Rozkoszy moja, mój wina pucharze, moja gospodo, lampo, światło, świeco moja,
Moja pomarańczo, mój granacie i gorzka pomarańczo, moja świecy śród nocy,
Moje ogrody, słodyczy, różo, jedyna, co mnie nie smuci na tym świecie,
Moja święta, mój Józefie, moje wszystko, królu w Egipcie mego serca,
Mój Stambule, mój Karamanie, moja ziemio anatolijska,
Mój Badachszanie, mój Kipczaku, mój Bagdadzie, mój Chorasanie,
Moja żono pięknowłosa, skośnobrewa moja, moja miłości o figlarnych oczach, moja cierpliwa,
Krew moja na twych rękach jeśli umrę, litości moja niemuzułmanko,
Jestem pochlebcą pod twymi drzwiami, zawsze będę śpiewał twe pochwały,
Ja, kochanek o udręczonym sercu, o oczach pełnych łez, ja Muhibbi, jestem szczęśliwy
 
(przeł. Janusz Krzyżowski)
.

Na koniec kadr z serialu: od lewej stoją Mahidevran porzedniczka Hirem i matka najstarszego syna, matka Sulejmana Wspaniałego, jego siostra i Hirem jedyna blondynka w tym gronie.
Łatwo nam współczesnym oceniać bohaterów serialu stosując współczesne kryteria, ale zapominamy, że w tamtych czasach na dworze osmańskim panowały zupełnie inne obyczaje. Strażniczką tradycji jest w serialu matka sułtana, Mahidevran walczy o prymat dla swego syna, siostra sułtana jest tylko tłem dla toczącej się akcji, a Hirem jest nośnikiem nowej pozycji kobiety w sułtańskim haremie. Jej walka ze wszystkimi przeciwnikami ma na celu zajęcie wyjątkowej pozycji nie tylko w sercu sułtana, ale i w haremie, by ułatwić start swoim synom. Po śmierci sułtana, bowiem, zgodnie z wielowiekową tradycją jego synowie przystępowali do walki o tron i wygrywała ten, który zabił swoich braci i ich rodziny.